Po pierwszym Canonie PowerShot przyszedł moment, kiedy chciałem czegoś więcej. Coraz bardziej wciągała mnie fotografia i wiedziałem już, że zwykły kompakt zaczyna mi nie wystarczać.
Wtedy pojawił się mój pierwszy wymarzony aparat. Nikon D80 z kitowym obiektywem 18-105. Dzisiaj taki zestaw może wydawać się zwyczajny, ale wtedy był dla mnie czymś ogromnym.
Pamiętam moment, kiedy wyciągnąłem go z pudełka. Przez dobre pół godziny siedziałem i po prostu patrzyłem na ten aparat. Nie mogłem uwierzyć, że mam własną lustrzankę. Dla mnie to była wtedy prawdziwa maszyna.
I wtedy wszystko zaczęło się jeszcze bardziej.
Znowu zacząłem jeździć po okolicach Wałbrzycha i Dolnego Śląska. Pakowałem aparat do samochodu i ruszałem przed siebie. Fotografowałem budynki, krajobrazy, różne obiekty, detale, miejsca z klimatem. Czasami próbowałem też łapać ludzi gdzieś w tłumach albo podczas różnych wydarzeń.
Tak naprawdę uczyłem się wtedy wszystkiego od zera. Nie miałem pojęcia, jak dokładnie działa światło, ogniskowa, czas naświetlania czy głębia ostrości. Wszystko poznawałem metodą prób i błędów.
Pamiętam, że ustawiałem sobie dwie figurki, jedną bliżej, drugą dalej i testowałem, jak działa ostrość i rozmycie tła. Sprawdzałem różne ustawienia obiektywu i próbowałem zrozumieć, co właściwie dzieje się w aparacie.
Często zamykałem się też w łazience, żeby mieć całkowicie ciemno. Włączałem małą lampkę albo świeczkę i eksperymentowałem ze światłem. Miałem wtedy figurkę popiersia Tutenchamona i bardzo często ćwiczyłem właśnie na niej. Przestawiałem światło z różnych stron, obserwowałem cienie, kontrast i klimat zdjęcia.
To były godziny siedzenia i kombinowania, ale właśnie wtedy zacząłem naprawdę rozumieć fotografię.
W tamtym czasie sporo też podróżowałem po Europie. Aparat praktycznie zawsze miałem ze sobą. Nieważne czy była to Hiszpania, Włochy, Francja, Austria czy Anglia. W każdym miejscu robiłem zdjęcia i traktowałem to jako kolejną okazję do nauki.
Dzisiaj patrzę na tamte fotografie z ogromnym sentymentem. Technicznie pewnie wiele zrobiłbym inaczej, ale to właśnie wtedy rodziło się całe Studio 2B i moje późniejsze podejście do fotografii oraz obrazu.
Poniżej wrzucam kilka zdjęć z tamtego okresu. To był mniej więcej 2006 rok i moment, w którym fotografia zaczęła stawać się czymś dużo więcej niż tylko zwykłym hobby.












