Po pierwszej sesji z Olą wiedziałem już, że właśnie to chcę robić. Fotografowanie ludzi wciągnęło mnie kompletnie i czułem, że to jest kierunek, w którym chcę iść dalej.
Zacząłem organizować kolejne sesje zdjęciowe i praktycznie każdą wolną chwilę poświęcałem fotografii. W tamtym okresie potrafiłem zrobić nawet 10 do 15 sesji w miesiącu. Przez długi czas żyłem praktycznie tylko zdjęciami.
Nie miałem jeszcze własnego studia, dlatego większość sesji powstawała w plenerach. Parki, opuszczone miejsca, stare budynki, tory kolejowe, lasy, pola, okolice Wałbrzycha i całego Dolnego Śląska. Wszystko mogło stać się miejscem na zdjęcia.
Założyłem wtedy konta na portalach modelingowych takich jak MaxModels i MegaModels. W tamtym czasie działałem jeszcze pod pseudonimem BenyKravitz. Dzięki temu poznawałem kolejne modelki, osoby z pasją i ludzi, którzy podobnie jak ja chcieli tworzyć coś kreatywnego.
Każda sesja była dla mnie nauką. Eksperymentowałem ze światłem, kadrami, klimatem zdjęć i pracą z modelkami. Fotografowałem zarówno dziewczyny z doświadczeniem, jak i koleżanki, które po prostu chciały mieć własną sesję zdjęciową.
Dzisiaj patrzę na tamten okres jako na ogromną szkołę fotografii. To właśnie wtedy nauczyłem się pracy z ludźmi, budowania atmosfery podczas sesji i szukania własnego stylu.
Wtedy nadal traktowałem fotografię głównie jako pasję i przyjemność. Nie myślałem jeszcze o tym, że po latach stanie się to moją codzienną pracą i że fotografia rozwinie się aż do własnego studia, produkcji video i teledysków muzycznych.
Ale właśnie wtedy wszystko zaczęło nabierać rozpędu.
Poniżej wrzucam kolaż różnych sesji zdjęciowych z tamtego okresu. To były czasy ciągłych eksperymentów, nauki i ogromnej ilości fotografowania praktycznie każdego dnia.
